Moi Drodzy,
Ewa poprosiła byśmy coś napisali. Zajrzyjmy do naszego przewodnika „Z Biblią na co dzień” to  znajdziemy ładne wprowadzenie w tematykę najbliższej niedzieli. To Niedziela Laetare (czwarta pasyjna) , którą mamy przeżywać pod hasłem:  radujcie się z Jeruzalemem...Iz 66,10.  Sądzę, że moi Koledzy zajmą się tekstem, który ma być podstawą kazania, a więc Iz 66,10-14. Pomyślałem, że Boże pocieszenie w tej sytuacji w której aktualnie się znajdujemy odczytuję także w tekście lekcji apostolskiej. Tak więc,  może obok kazań przyda się też komuś z nas takie studium biblijne – „ku pocieszeniu serc”.   

II Kor 1,3-7 – cytuję tekst w przekładzie ekumenicznym: „...Błogosławiony Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiego pokrzepienia, Ten, który nas pokrzepia w każdym naszym ucisku, abyśmy sami mogli pokrzepiać tych, którzy są w jakimkolwiek ucisku, pokrzepieniem, którym sami jesteśmy pokrzepiani przez Boga. Jak bowiem wzrastają w nas cierpienia Chrystusa, tak też przez Chrystusa wzrasta nasze pokrzepienie. Jeśli więc doznajemy ucisku – to dla waszego pokrzepienia i zbawienia, i jeśli otrzymujemy pokrzepienie – to dla waszego pokrzepienia, które sprawia, że znosicie z cierpliwością te same cierpienia, których i my doznajemy. A nadzieja nasza co do was jest mocna, bo wiemy, że tak jak jesteście współuczestnikami cierpień, tak i pokrzepienia...”.

Zacznijmy od pytania: kim był autor II Listu apostoła Pawła do Koryntian? Już sam tytuł listu nam podpowiada, że był apostołem. Co to znaczyło w Kościele pierwszego wieku? Dosłownie: apostoł  to ktoś posłany do wypełnienia określonej misji. Takie ‘posyłanie w podróż w celu przekazania określonej wiadomości’ jest omówione szerzej w rozdziale 8,16-23 tego listu. W Warszawie w toku pracy studium biblijnego w ostatnim roku czytamy wspólnie Dzieje Apostolskie. W tym kontekście można przypomnieć, że apostołem powołanym przez Jezusa Chrystusa, zmartwychwstałego Pana Kościoła mógł być ten, komu – znając ludzkie serca - powierzał  i kto  podejmował się składania świadectwa o Jego zmartwychwstaniu (Dz 1,21-25). Paweł zawsze bronił tezy o tym, że bezpośrednio od Boga uzyskał objawienie (Ga 1,12-16)   i bezpośrednio przez Jezusa, Zmartwychwstałego Pana Kościoła został powołany do apostolstwa (Dz 9,4-5 + 9,15-16).

My czekamy na rozwój wydarzeń. Samo w sobie nie jest może sytuacją dramatycznego napięcia, ale pozorny egzystencjalny spokój jest konfrontowany z rzeczywistością. Dziesięć dni temu mój rozmówca oceniał działania we Francji jako normalne w porównaniu z naszym, polskim – jak się wydawało wówczas -  niepotrzebnym żądaniem skoordynowanych decyzji (czytaj: świadomych samo-ograniczeń) państwa i społeczeństwa. Dzisiaj my mamy ponad 400 stwierdzonych zachorowań a we Francji ponad czterysta zgonów. Zakażenia są liczone tam w tysiącach. Decyzje dzisiaj tam podejmowane są znacznie bardziej drakońskie niż podjęte dotąd  w Polsce. Jedno i drugie stanowisko musi kosztować. Staje sie napięciem w życiu nas wszystkich. Jedni publicyści przewidują, że w wyniku zamknięcia rodzin w domach po dziewięciu miesiącach będzie alarm w porodówkach, a inni, że skutki napięć w wielu naszych nie pojednanych z Bogiem i niespójnych duchowo rodzinach mogą alarmować ilością krzywd. W społeczności wyznaniowej z niepokojem obserwujemy (w ostatnich latach, miesiącach, tygodniach i dniach) odmienne rozumienie odpowiedzialności związanej  z wykonaniem  jednoznacznie sformułowanej uchwały jesiennej sesji Synodu 2018 i – co się niestety powtarza -  jesiennej sesji synodu 2019.  Kto chce poznać szczegóły, niech czyta protokół z sesji jesiennej 2019 i pyta swojego pastora o dalsze materiały. My czekamy na rozwój wydarzeń. Czy to – wszystko razem – jest trudne?

Często na początku swojego  listu Apostoł podpowiada czytelnikowi modlitwę. Tym razem otrzymujemy coś, jakby wzorzec modlitwy dziękczynnej. Często w swoich listach Apostoł dziękuje Bogu za wzrost Kościoła, za dar wiary udzielony współwyznawcom lub za świadectwo ich chrześcijańskiego życia. Tym razem jest inaczej. W tym – najbardziej osobistym – piśmie (II List do Koryntian) informuje odbiorców, że ma wiele powodów by dziękować Bogu za udzielenie pomocy jemu, apostołowi.  To dosyć niezwykłe, że w tych pięciu wersetach występuje kluczowe – dla tej wypowiedzi apostoła -  słowo (gr. parakaleo, paraklesis), używane dziesięć razy albo w formie rzeczownika lub czasownika. Jego treść obejmuje takie sposoby udzielenia pomocy w bólu fizycznym lub stresie, napięciu ducha i umysłu, że obdarzony odczuwa pocieszenie, wzmocnienie albo uspokojenie. To działanie, dzięki któremu  można się poczuć bezpieczniejszym zaznać stanu uszczęśliwienia lub być uzdolnionym do cierpliwego znoszenia jakiejś dolegliwej przeciwności losu. Nasz przekład ekumeniczny używa konsekwentnie pojęcia ‘pokrzepiać’, a w Biblii Warszawskiej mamy ‘pocieszać’. Dowiadujemy się więc, że Apostoł doznał takiego pokrzepienia od Boga. Już na początku listu wprowadza to podniosłą atmosferę dziękczynienia Bogu oraz uspokojenia adresatów. Od początku odnotowujemy ton ulgi a nawet atmosferę uradowania, pocieszenia, w której list będzie pisany. Co ważniejsze – jeśli chodzi o początek listu – Paweł zwraca uwagę komu zawdzięcza ten stan pocieszenia. 

Wszystko dzięki Bogu i Ojcu naszego Pana, Jezusa, Zbawiciela.   W tym jednym zdaniu biegnącym przez prawie trzy wersety otrzymujemy formułę teologiczną wyrażającą wdzięczność Bogu i ukazującą związek Jezusa z Bogiem Ojcem. Związek Pana Kościoła, który Apostoła wysłał z misją, co przysporzyło prawdziwych cierpień z Bogiem, któremu wszyscy łącznie z Jezusem, Bożym Synem, podlegamy. Podobnych formuł znajdziemy w listach Apostoła więcej.  Zawsze wyrażają przekonanie, że Jezus jest podporządkowany Bogu. Pozycja synostwa wobec Ojca połączona z absolutnym zaufaniem i poddaniem Jemu swojej woli była tą jedynie możliwą – według Apostoła – którą człowiek Jezus mógł prezentować, której wzorzec dla nas ustanowił (Flp 2,5-9). Był doskonałym Synem żyjącym w całkowitym zaufaniu i posłuszeństwie doskonałemu Ojcu. W ten sposób ‘nasz Pan’ (czytaj: Pan Kościoła, ten tytuł przypisano już w najwcześniejszym okresie Kościoła, tutaj – przed ewangeliami) mógł nas, ludzi, zachęcić do szukania odpowiedniego stosunku do Boga.    Cierpienia Jezusa są oczywiście przypomniane w wersecie 5 także po to, by przypomnieć co najmniej dwie rzeczy:  Jego rzeczywiste, ludzkie losy i jego synostwo wobec ‘naszego’ Ojca. Relacja synostwa, podległości Ojcu i posłuszeństwa są umieszczone w tej formule obok siebie, ale nie zakłócają znaczenia Jezusa jako ‘naszego Pana’, Chrystusa czyli  Zbawiciela. Paweł wprowadza do teologicznej formuły  myśl o Ojcu jako źródle łaskawej dobroci dla ludzi i miłosierdzia nad ich życiem. Bogactwo ‘pokrzepienia’ jest uzmysłowione adresatom i czytelnikom przez kilkakrotne użycie ‘w każdym naszym ucisku’ lub ‘jakimkolwiek ucisku’. To pokrzepienie jest czymś więcej, znacznie więcej  niż zwyczajowe pocieszanie kogoś w smutku, czy zachęta do wytrwania w próbie życiowej. To pokrzepienie, którego doznał Paweł niesie ze sobą dodanie otuchy, siły wewnętrznej, a było Bożym darem wzmocnienia przed  konfrontacją z przeciwnościami, wrogami lub skutkiem ich działania - cierpieniem w życiu misjonarza.  

W innych miejscach swojej korespondencji Paweł specyfikuje swoje kłopoty. Czasami czytamy wiadomości, które zawierają całe katalogi przeszkód w głoszeniu Ewangelii, katalogi cierpień człowieka wypełniającego misję apostolską, człowieka świadomie pełniącego służbę Chrystusowi, człowieka powodowanego najszczerszą troską o Kościół (np. II Kor. 11,23-28).  Tutaj Apostoł stwierdza, że ‘pokrzepienie’, które ma na myśli, to znaczy Boże pokrzepienie jest dostępne wszystkim wierzącym we wszystkich konfrontacjach z mozołem życia,  z przeciwnościami losu lub z cierpieniem człowieka. Gramatycznie to jest oddane poprzez użycie czasu teraźniejszego: Bóg nieustannie pokrzepia. Uwzględniając w kontekście życie adresatów listu musimy przyjąć, że Paweł nie zapomina, a nawiązuje do sytuacji kryzysowej w Koryncie. Nawiązuje twierdząc, że to Bóg znalazł rozwiązanie konfliktu w życiu zboru korynckiego, ale nie skupia na tym incydencie naszej uwagi .Przeciwnie, przekonuje o prawdziwości twierdzenia, że czymś nieporównanie wspanialszym od jednorazowej interwencji jest Boże nieustanne wzmacnianie człowieka w każdym sprawdzianie życiowym. Paweł właśnie takiego traktowania doświadcza, dzieli się tym przeżyciem ze zborownikami w Koryncie i zachęca, żeby każdy sprawdzał w swoim życiu. Zachęca przez nawiązanie do losu także innych misjonarzy: może swoich współpracowników w podróżach misyjnych, może innych przewodników życia Kościoła (z wersetu 4 cyt.:”...nas pokrzepia....w każdym naszym ucisku...”) .Jego doświadczenia nie są wyjątkowe. Tak właśnie, nieustannie (czas teraźniejszy!) działa Bóg,  ‘nasz’  i ‘naszego Pana’ Ojciec.     Apostoł  – jakby – odsłania tutaj tajemnicę Bożego działania: polega ono na tym, by uzdolnić Pawła do wykonania pełni zadania sługi Chrystusa. Nie tylko ma ‘przemówić’, czy - jak byśmy buńczucznie powiedzieli -  ‘zwiastować Ewangelię’ ale także, a może przede wszystkim, ma  spełnić konkretne  polecenie naszego Pana dotyczące miłości wobec bliźniego (Jn 13,34-35). Tak więc Apostoł zostaje przez Boga uzdolniony do tego, by –także czynnie - to pokrzepienie którego doświadczył zaniósł, przekazał swoim współwyznawcom, wierzącym w Boga i ufającym Bogu. Dopiero wtedy będzie w pełni tym ‘narzędziem wybranym’ w ręku Syna Bożego (Dz 9,15).   

 
Zatrzymajmy się przez chwilę gdy wsłuchujemy się w to, co Paweł mówi o cierpieniu. Jest rzeczą naturalną, że zwiastując Ewangelię misjonarz przypominał ofiarę Chrystusa, a także cierpienie jakie było udziałem Jezusa – człowieka. To cierpienie Chrystusa staje się przedmiotem nauczania apostolskiego, treścią zadania misjonarza wiary w skuteczność ofiary Jezusa. Paweł podkreśla znacznie cierpienia jako istotnego elementu życia i cierpienie wespół z Chrystusem (Kol 1,24) uważa za nieodzowną część życia chrześcijańskiego (Rz 8,17). To twierdzenie w Liście do Kolosan, że sam apostoł cierpi wespół z Chrystusem (cytuję tekst w przekładzie ekumenicznym:  „...dopełniam we własnym ciele braki udręk Chrystusa za Jego Ciało, którym jest Kościół...” Kol 1,24) jest dosyć zagadkowe i stało się przedmiotem wielu dyskusji. Paweł nie chwali się tym,  a jedynie przywołuje do świadomości współwyznawców po to, by wykazać, że chociaż różnych cierpień zaznał niemało, to jednak Boże pokrzepienie w zupełności pokrywa potrzebę człowieka.  Jest w tym jeszcze inna, o wiele głębsza myśl: własne cierpienia Pawła w żaden sposób nie wpływają na jego zbawienie.  W tym względzie zawsze wygląda Bożej łaski i Bożej mocy, która jedynie może przyczynić się do jego odkupienia, a także wspomóc w kłopotach, wzmocnić w potrzebie  wytrwania w wierze i pocieszyć w ziemskim cierpieniu. To wszystko jednak jest możliwe tylko w pełnej łączności z Chrystusem: zarówno w cierpieniu jak i w pokrzepieniu, które od Niego otrzymujemy. W ten sposób apostoł zarówno zwiastuje Ewangelię o Bożym planie zbawienia, który wymagał ofiary, jak i czerpie pokrzepienie, że został uznany za godnego by cierpieć wespół ze swoim Zbawicielem. Taka postawa i pogląd nigdy nie umniejsza unikalności ofiary Chrystusa, który przyszedł, żeby pojednać ludzi z Bogiem, by przełamać barierę pomiędzy nami a Bogiem zbudowaną przez grzech człowieka. To w tym właśnie piśmie Apostoła w piątym rozdziale wszyscy ewangeliści świata znajdują wezwanie: „...prosimy: dajcie się pojednać z Bogiem...” (II Kor 5,20b),  a dalej możemy  przeczytać: „...dla nas Tego, który nie znał grzechu, uczynił grzechem, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą...” (II Kor 5,21). Na tym polega wyjątkowość  posłania Syna Bożego do ludzi przedstawiona przez apostoła Pawła. Na tym polega wyjątkowość pokrzepienia serc ludzkich przez Boga.

Paweł żyje dla swojego Pana i Jego Kościoła. W każdej próbie sił, w przezwyciężaniu trudności zwiastowania Ewangelii potrzebuje i otrzymuje pokrzepienie, wsparcie duchowe, którego nie traktuje jako osobistego przywileju, ale raczej jako znak. że Pan Kościoła błogosławi jego pracę i błogosławi życie ludzi nawróconych, wierzących,  tych którzy ‘dostrzegają blask Ewangelii chwały Chrystusa’ ,  życie ludzi ufających Bogu (II Kor 4,3-5). Do obowiązków i przywilejów apostolstwa należy ponoszenie   kosztów  zwiastowania Ewangelii, prowadzenie nawróconych w rozwoju życia duchowego i pokrzepianie ich w trudnościach. Okazuje się, że te trudności, problemy, spory i agresja z zewnątrz, które spowodowały kryzys w Koryncie są takim samym rodzajem cierpienia, jakiemu jest poddawany Kościół Boży w różnych miejscach, w różnych zborach, różnych czasów, także w naszym czasie. Kościół w czasach apostolskich rozwijał się, wzrastał liczbowo i formował swoje orędzie nie dzięki braku wrogości i prześladowania, ale pomimo nich. Okazuje się, że życie chrześcijan było ( i jest po  dzień dzisiejszy!)  naprawdę takie, jak ostrzegał Jezus:  „...przywołał do siebie tłum wraz ze swoimi uczniami i powiedział: Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje...”( Mk 8,34). Okazuje się, ze wspólnota zborowa lub kościelna zwykle bywa wspólnotą cierpienia, która musi sobie uświadomić swoje specyficzne doświadczenia (por. Rz 5,3-5). Musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy pomocy w rozwiązaniu problemów, czy pokrzepienia w słabości wiary będzie szukać u Boga?


Paweł wyraża myśl, że zmiana postawy i poglądów w Koryncie, którą uznał za poprawę jest darem od Boga ku pocieszeniu obu stron: Koryntian i apostoła. To pocieszenie-pokrzepienie nie tworzy nowej sytuacji, ale potwierdza nadzieję, z którą człowiek przystępował do głoszenia Ewangelii. To nadzieja współuczestników cierpień i współuczestników pokrzepienia udzielanego przez Boga. Ta nadzieja jest zawsze mocna, niewzruszona u człowieka posłanego przez Boga, człowieka, który podjął się zadania zleconego przez Pana Kościoła, przez człowieka ufającego Bogu ‘naszemu Panu’. Tym człowiekiem może być każdy z nas, nie tylko apostoł, ewangelista czy kaznodzieja, takim człowiekiem może być – także - każdy członek naszego Kościoła. Takim zborem, Kościołem,  w którym jawi się potrzeba znalezienia  rozwiązania problemu przez Boga może być każdy Kościół na Ziemi. Ta nadzieja nie wynika z zaufania do własnych, ludzkich zdolności, bo rzeczywistość często skrzeczy, ale tę nadzieję – każdy z nas – może czerpać z pokrzepienia, które zostało udzielone Pawłowi w misji  jego życia, zborowi w Koryncie w jego życiu i jest nieustannie przekazywane przez Boga Jego Kościołowi.  Paweł pamiętał i wspomniał o jednym tylko warunku: w wierze i świadectwie o niej musimy współuczestniczyć w naśladowaniu Chrystusa. Dla mnie to oznacza nie tylko dzielić się dumą z przynależności do społeczności wędrującej – oczyma wyobraźni w okresie pasyjnym -  za Jezusem pod krzyż na Golgocie, ale – jak apostoł Paweł – teorię uzupełniać prawdziwą służbą Chrystusowi. To wymaga zachowania odpowiedniego standardu postępowania.

AMEN           

ks. Roman Lipiński 

Copyright © 2007-2022
Kościół Ewangelicko-Reformowany w RP.
All Rights Reserved.

To niewielkie informacje, nazywane ciasteczkami (z ang. cookie – ciastko), wysyłane przez serwis internetowy, który odwiedzamy i zapisywane na urządzeniu końcowym (komputerze, laptopie, smartfonie), z którego korzystamy podczas przeglądania stron internetowych.

W „cookies”, składających się z szeregu liter i cyfr, znajdują się różne informacje niezbędne do prawidłowego funkcjonowania serwisów internetowych, np. tych wymagających autoryzacji – m.in. podczas logowania do konta pocztowego czy sklepu internetowego.

Więcej: http://wszystkoociasteczkach.pl

Kościół Ewangelicko-Reformowany w RP
Al. "Solidarności" 76A
00-145, Warszawa
mazowieckie, Polska
mail: reformowani@reformowani.pl
Telefon: 48 22 831-45-22